piątek, 20 listopada 2015

Jazda z czytaniem!

Nie możecie już słuchać ojca, który z siedzenia pasażera prawi wam kazania jak powinniście pokonać ten zakręt? Macie dość „zwolnij!” wykrzykiwanego przez mamę i dość historyjek kolegów przechwalających się swoimi driftingami? Wystarczy odkryć Jak prowadzić by niezadowoleni pasażerowie zamilkli na wieki, a rajdowcy amatorzy błagali was o lekcje.


Jeśli chcecie nauczyć się płynnej, bezpiecznej jazdy, musicie przede wszystkim poczuć się swobodnie we własnym aucie i zrozumieć mechanizm jego działania. Kiedy bowiem wy sami poczujecie się w nim komfortowo, odczują to też wasi pasażerowie, a podróż stanie się przyjemnością, której nie będziecie chcieli kończyć. Jak stać się panem i władcą tony żelastwa na kółkach? Tego nauczy was Ben Collins za pośrednictwem książki Jak prowadzić.

Zanim poznamy konkretne techniki prowadzenia samochodu, autor zaprosi nas na małą lekcję historii i fizyki. Jeżeli więc zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ktoś wpadł na absurdalny pomysł jeżdżenia po lewej stronie drogi, to właśnie tutaj znajdziecie odpowiedź. Bardzo zaskakującą. Humanistom mniej spodoba się wykład na temat tarcia, przyczepności i balansu, jednak bez znajomości sił oddziaływających na auto nie osiągniecie czarnego pasa w prowadzeniu.

Książka niezwykle mocno powiększa świadomość decyzji – tych podejmowanych za kierownicą i w garażu. Być może rzucicie na moment lekturę, by sprawdzić ciśnienie w oponach… Autor przekonuje też, że na szybkość i skuteczność naszych reakcji wpływa nie tylko stan auta, ale również kondycja ciała i umysłu kierowcy. Pojawiają się konkretne liczby, które może i nie pozostaną w głowie na zawsze, ale wywierają mocne wrażenie i mogą sprawić, że częściej będziemy odpuszczać pedał gazu.


Bardziej zaawansowanym kierowcom, którzy uważają, że tradycyjną jazdę mają już w małym paluszku, spodoba się na pewno część poświęcona jeździe kaskaderskiej. Collins przedstawia tam techniki, jakie oglądać możemy na przykład w serii filmów Szybcy i wściekli. Zamiast zwykłego, nudnego parkowania, efektowny wślizg między dwa auta, kręcenie bączków i palenie gumy.

Miłośnicy Top Gear też nie zawiodą się książką. Pojawia się w niej dużo rewelacji zza kulis oraz anegdot związanych z programem. Wieloletni kierowca do zadań specjalnych kultowego programu BBC nie omieszkał też wyrazić swojej ogromnej „sympatii” do Jeremy’ego Clarksona.

Jak prowadzić czyta się niezwykle przyjemnie dzięki krótkim rozdziałom przypominającym artykuły w gazecie. Jest wyraźny lead (wstęp), wyróżnione z tekstu zdania pojawiające się na marginesach i śródtytuły, gdy Collins rozpisuje się nieco bardziej na dany temat. Dobrym rozwiązaniem jest także wyszczególnienie „typowych błędów” za kółkiem i „ważnych wskazówek”. Całość uzupełniają minimalistyczne, ale konkretne obrazki i schematy. Słowem: miła dla oka książka.


Spodoba się także tym, którzy prócz jej przekartkowania zdecydują się na lekturę. Dzięki barwnym porównaniom i doświadczeniom zza kierownicy „Jak prowadzić” nie jest nudną teoretyczną papką: „Obserwujcie swoich pasażerów. Jeśli ich tułów kołysze się to do przodu, to do tyłu, jak publiczność na koncercie Eminema, to znak, że dopuszczacie się odrażającego występku przeciwko płynności jazdy”.

Najbardziej jednak podobały mi się analogie dotyczące Gwiezdnych Wojen. Gdy znajdziecie w książce odwołanie do sceny, w której Luke jest o krok od zniszczenia Gwiazdy Śmierci, to gwarantuję, że na zawsze zapamiętacie już, by podczas podróży bardziej ufać własnym instynktom niż komputerowi pokładowemu.

Czepialscy mogą trochę krzywić się w trzeciej części dzieła byłego Stiga. Ktoś wysypał tam worek z literówkami, a raz nawet zły chochlik wyjustował margines do prawej. Może razić po oczach również nadużywanie słowa „który” we wszelakiej odmianie – pojawia się nawet trzy razy w jednym zdaniu. Istne piekło dla perfekcjonisty.


A zanim zacznie się narzekanie, że ktoś dał babie do recenzji książkę o prowadzeniu samochodu… Egzamin na prawo jazdy zdany za pierwszym razem nie był przypadkiem. Tysiące kilometrów bez jakiejkolwiek stłuczki nie mogą się mylić, a sześć lat bezwypadkowej jazdy to nie byle co. Nieprzypadkowo uważam więc, że z Jak prowadzić można wynieść dużo dobrego. Nie mogę się mylić, że ta książka to nie byle co! Polecam!


Książkę mieliśmy okazję przeczytać dzięki współpracy z portalem Z kamerą wśród książek

Jak prowadzić. Niezrównany poradnik napisany przez byłego Stiga
Ben Collins
Insignis
2015

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się tą wiadomością z innymi.
Polub, udostępnij, napisz komentarz, podaj dalej!