wtorek, 28 kwietnia 2015

Koncertowy nektar szczęścia

Są w muzyce Takie Rzeczy, które słucham z przyjemnością. A później wychodzą Nowe Rzeczy, co najmniej równie dobre. Gdy połączysz je w jedną całość, otrzymasz znakomity produkt. A gdy dane Ci będzie go usłyszeć na żywo, to wiedz, że właśnie jesteś na koncercie Kękę.



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Jak historia stała się fantastyczna

Dziękuję moim nauczycielom historii, że ze szkoły nie pamiętam nic a nic o królu Przemyśle II. To dzięki wam zaskoczyły mnie ostatnie rozdziały. Dziękuję, że nie zaszczepiliście we mnie ciekawości i chęci odkrywania tajemnic miejsca, w którym żyję. To Dzięki wam dopiero Korona śniegu i krwi pokazała mi, że polskie wieki średnie są magiczne.



środa, 22 kwietnia 2015

Bydgoska „Utopia”

Kiedy po raz enty naciskałam przycisk ponownego odtwarzania, z żalem pomyślałam, że nigdy nie będzie mi dane usłyszeć tego na żywo. Na szczęście bardzo się pomyliłam. Piękno takich projektów polega właśnie na zderzeniu dwóch różnych światów, które w środowisku naturalnym nie występują wspólnie na scenie. Musi się znaleźć człowiek kochający te dwa światy, człowiek umiejący je ujarzmić, człowiek nazywający się Marcin Pawłowski.



środa, 15 kwietnia 2015

Trzy domki z kart

Dawno, dawno temu pewien polityk postanowił napisać książkę. Tak właśnie zaczyna się historia najpopularniejszego domku z kart, a może raczej trzech domków z kart tworzących jedną całość. Choć style tych domów wydają się zupełnie różne, to jednak doskonale łączą się i przenikają nawzajem. Wspólnie tworzą ogromną twierdzę, azyl dla korupcji, manipulacji i chorej determinacji. Azyl dla współczesnej polityki.



czwartek, 9 kwietnia 2015

Nie przeczytasz tego bez rumieńców!

Będziesz rumienić się od stóp aż po końcówki włosów, a policzki będą Ci płonąć. Oczywiście pod warunkiem, że podnieca Cię grafomania. Przedstawiam Pisiont twarzy Greya, czyli opowieść o tym, jak z fan-fiction na podstawie Zmierzchu stworzyć erotyczny bestseller.



środa, 1 kwietnia 2015

Rapsodii pamięci żałobny rapsod

Niektóre książki wyjątkowo mocno zachodzą nam za skórę. Mamy do nich sympatię, bo trafiły w nasze ręce w jakimś konkretnym momencie naszego życia, identyfikujemy się z głównym bohaterem, to od nich zaczęliśmy połykanie literackich tytułów jeden za drugim. Każdy pewnie może wymienić przynajmniej jedną taką książkę. Czasem zdarza się też, że wracamy do niej po latach lub sięgamy po jej kontynuację. I wtedy... Zawracajmy, coś poszło nie tak.