poniedziałek, 30 listopada 2015

Poważne kolorowanki

Nie ważny jest efekt. Nie ma znaczenia, ilu kredek użyjecie, uzupełniając tę kolorowankę. Możecie nawet każdą stronę potraktować biedną zapomnianą białą kredką. Ta książka to swoista medytacja, coś jak sypanie mandali przez tybetańskich mnichów. Ważna jest droga, a nie cel. Relaks, uspokojenie rozedrganych myśli, odpoczynek od codzienności i krótka podróż do czasów dzieciństwa.



piątek, 20 listopada 2015

Jazda z czytaniem!

Nie możecie już słuchać ojca, który z siedzenia pasażera prawi wam kazania jak powinniście pokonać ten zakręt? Macie dość „zwolnij!” wykrzykiwanego przez mamę i dość historyjek kolegów przechwalających się swoimi driftingami? Wystarczy odkryć Jak prowadzić by niezadowoleni pasażerowie zamilkli na wieki, a rajdowcy amatorzy błagali was o lekcje.



niedziela, 15 listopada 2015

Masters po polsku

Nie ukrywam, że od dawna ciekawiła mnie praca seksuologa, a do profesora Starowicza nie mam nic prócz sympatii. Zawsze podobało mi się z jakim taktem, pięknie dobierając słowa, mówi na tematy trudne i skomplikowane, a często wstydliwe dla jego rozmówców. Kiedy widziałam go w jakiejś śniadaniówce, nigdy nie przełączałam kanału. Tak hipnotyzuje swoimi wypowiedziami.



środa, 11 listopada 2015

Kwiecisty kryminał

Wróciliśmy sprawdzić co słychać u psychologa śledczego Huberta Meyera, ale w życiu nie spodziewalibyśmy się aż takich zmian! Pan Hubert już nie pracuje w policji, nie mieszka w Katowicach, a na dodatek przeobraził się w pijaka-pustelnika! Na całe szczęście jedna rzecz pozostaje niezmienna – Bonda wciąż bajecznie pisze!



piątek, 6 listopada 2015

Zniewalający kryminał

Wcześniej bardzo rzadko czytałam kryminały. Wszystko wskazuje jednak na to, że w przyszłości się to zmieni. Po objętości książek Katarzyny Bondy od razu mogę stwierdzić, że to mordercy. Przyszli mordercy mojego wolnego czasu, którym ochoczo oddam się w niewolę. Będę typową przedstawicielką syndromu sztokholmskiego.



wtorek, 3 listopada 2015

Nie inaczej

Czytają to jacyś wielbiciele absurdu? Jeżeli tak, to pewnie nie obcy jest Wam Monty Python i znacie (jeżeli nie z nazwiska, to z widzenia) Johna Cleese’a. Chociaż Tak czy inaczej… to jego pierwsza książka, pisał już od dawna. Nie prozę, nie wiersze – skecze. Jeżeli próbowaliście kiedyś stworzyć od podstaw tekst, który rozbawi tłumy, to wiecie, jak trudna jest to sztuka. Nic tylko zazdrościć mu talentu do pisania… nie tylko śmiesznych scenek.