Dobra książka powinna pozostawiać w czytelniku ślad, edukować go i kształtować jego światopogląd. Niewątpliwie twórczość Elżbiety Cherezińskiej ugruntowała we mnie pewną postawę wobec popularnej literatury historycznej. Ale czy dlatego, że jej pisarstwo jest tak wartościowe?
czwartek, 4 czerwca 2020
piątek, 25 sierpnia 2017
Ukoronowanie cyklu
Ostatni tom – jak to strasznie brzmi. Zwłaszcza kiedy odnosi się to do serii, którą tak ogromnie polubiliśmy. Ostatnia część przygód bohaterów, którzy tak mocno nas zauroczyli. Ostatnie tysiąc stron. Żałuję, że nie dwa tysiące.
wtorek, 12 lipca 2016
„Dzikie karty” ujarzmione
Czwarte podejście. W końcu musi wyklarować się w mojej głowie jednoznaczna opinia o tej antologii. Po wzlotach i upadkach poprzednich tomów miałam nadzieję, że w końcu wylądują na stałym lądzie przyzwoitej literatury. No i wylądowali… Gdzie?
piątek, 26 lutego 2016
Szalejący dżokerzy
Trzecia już część antologii science fiction pod redakcją George’a R.R. Martina, to dla mnie jednocześnie najlepszy i najgorszy spośród tomów, które jak dotąd wydano w Polsce. Formą przerasta swoich poprzedników, ale treść… Chociaż fabuła jest ciekawa, to wykonanie mnie zawiodło.
niedziela, 14 lutego 2016
Jawny sekret
Początek książki uderzył we mnie z siłą tsunami. Zalał mnie potok słów, od których już nie mogłam się uwolnić. Później ocean zrobił się nieco spokojniejszy i przyjazny, ale rozczarowanie powracało falami. Zdarzyły się sztormy i burze, jednak wyszłam cało z tej przygody zwanej Tajemnicą lady Audley.
środa, 27 stycznia 2016
Druga szansa
Po pierwszym spotkaniu z Dzikimi kartami miałam raczej negatywne odczucia – okazały się dla mnie zbyt dzikie. Zupełnie nieokrzesane przez Martina, którego ogromne nazwisko na okładce wydawało mi się jedynie wabikiem dla fanów Pieśni lodu i ognia. Skusiłam się jednak na kolejną odsłonę antologii i (prawie) wcale nie żałuję.
niedziela, 27 grudnia 2015
Gra nie warta świeczki?
Oczekiwałam czegoś na poziomie serii Odrodzone Królestwo. Wciągającej fabuły, spektakularnego mariażu historii z literacką fikcją. I mariaż był, ale nie tak mistrzowski, jakbym sobie tego życzyła – Gra w kości nie od razu chwyciła mnie za serce. Będę ją wspominać raczej jako przelotny romans niż płomienną miłość, ale mam nadzieję, że dzięki mnie stanie się lepszą książką…
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Jak historia stała się fantastyczna
Dziękuję moim nauczycielom historii, że ze szkoły nie pamiętam nic a nic o królu Przemyśle II. To dzięki wam zaskoczyły mnie ostatnie rozdziały. Dziękuję, że nie zaszczepiliście we mnie ciekawości i chęci odkrywania tajemnic miejsca, w którym żyję. To Dzięki wam dopiero Korona śniegu i krwi pokazała mi, że polskie wieki średnie są magiczne.
piątek, 27 lutego 2015
Zbyt dzikie karty
Dałam się uwieść opisowi zapewniającemu o nagłych zwrotach akcji, interakcjach i złożoności wątków rodem z Pieśni Lodu i Ognia. Lecz jak to często bywa, za piękną okładką i miłymi słówkami kryje się takie sobie coś tam. Głupia ja. Niczym dziecko w gęstej marketingowej mgle.









