Pokazywanie postów oznaczonych etykietą George R.R. Martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą George R.R. Martin. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lipca 2016

„Dzikie karty” ujarzmione

Czwarte podejście. W końcu musi wyklarować się w mojej głowie jednoznaczna opinia o tej antologii. Po wzlotach i upadkach poprzednich tomów miałam nadzieję, że w końcu wylądują na stałym lądzie przyzwoitej literatury. No i wylądowali… Gdzie?



piątek, 26 lutego 2016

Szalejący dżokerzy

Trzecia już część antologii science fiction pod redakcją George’a R.R. Martina, to dla mnie jednocześnie najlepszy i najgorszy spośród tomów, które jak dotąd wydano w Polsce. Formą przerasta swoich poprzedników, ale treść… Chociaż fabuła jest ciekawa, to wykonanie mnie zawiodło.



środa, 27 stycznia 2016

Druga szansa

Po pierwszym spotkaniu z Dzikimi kartami miałam raczej negatywne odczucia – okazały się dla mnie zbyt dzikie. Zupełnie nieokrzesane przez Martina, którego ogromne nazwisko na okładce wydawało mi się jedynie wabikiem dla fanów Pieśni lodu i ognia. Skusiłam się jednak na kolejną odsłonę antologii i (prawie) wcale nie żałuję.



piątek, 27 lutego 2015

Zbyt dzikie karty

Dałam się uwieść opisowi zapewniającemu o nagłych zwrotach akcji, interakcjach i złożoności wątków rodem z Pieśni Lodu i Ognia. Lecz jak to często bywa, za piękną okładką i miłymi słówkami kryje się takie sobie coś tam. Głupia ja. Niczym dziecko w gęstej marketingowej mgle.