Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2019

Bogini snów

Kolejna część przygód Lazla i Sarai nie ustępuje swojej poprzedniczce. Znajdziecie tu wszystko, czego można oczekiwać od powieści fantasy skierowanej do nastoletnich czytelników. A nawet jeśli macie dużo więcej niż naście, to powieść Laini Taylor rozbudzi w Was na nowo małoletniego marzyciela.



czwartek, 14 lutego 2019

Książka jak marzenie

Ta historia po prostu wciąga! Marzyciel opiera się na tajemniczej fabule, pełnej intrygujących miejsc, fascynujących postaci i magicznych stworów. Baśniowość wykreowanego przez Laini Tainor świata miesza się z prawdziwymi uczuciami i emocjami. To nie sen, to książka jak marzenie!



wtorek, 24 października 2017

Łamacz schematów

Niezwykle nieoczywista książka. Nie do porównania z jakąkolwiek, którą dotąd czytałam. Wymyka się spod wszelkich reguł i kanw panujących w literaturze, igra z nimi, naśmiewa się i pełna wesołości mknie sobie własnym tokiem, nie zważając na nic.



czwartek, 28 września 2017

Popsuta zabaweczka

Toy – główna bohaterka książki, jest trochę popsuta. Uszkodziła ją kokaina, prostytucja i dom dziecka. Podobnie jest z tą książką – ma swoje wady i gorsze strony, ale mimo to da się ją lubić.



piątek, 25 sierpnia 2017

Ukoronowanie cyklu

Ostatni tom – jak to strasznie brzmi. Zwłaszcza kiedy odnosi się to do serii, którą tak ogromnie polubiliśmy. Ostatnia część przygód bohaterów, którzy tak mocno nas zauroczyli. Ostatnie tysiąc stron. Żałuję, że nie dwa tysiące.



niedziela, 15 stycznia 2017

Spodziewaj się niespodziewanego

Rozpocząć książkę od końca i już na samym początku opisać śmierć głównego bohatera – przyznaję Gołkowskiemu, zaiste ciekawy to pomysł. Niby czytelnik będzie czytał tak o, żeby sprawdzić jak w ogóle do tego doszło, a jednak spotka go niemałe zaskoczenie.



piątek, 6 stycznia 2017

Pasmo przygód

Wstęga owija czytelnika. Oplata zwrotami akcji, przyciąga lekkim stylem autora, przywiązuje do siebie barwnymi postaciami i supła grube węzły tajemnicy. Naprawdę warto wpleść Wstęgę w swoją czytelniczą listę.



środa, 7 grudnia 2016

W stronę słońca

Ocieplenie klimatu – po Lodowej Cytadeli ruszamy Tam gdzie ciepło! I chociaż druga część przygód Apostoła rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z pierwszej, to książki wydają się być z dwóch różnych biegunów. Zimno – Ciepło. Czy to dobrze? I czy ciepło oznacza dobrze? O tym właśnie przekona się główny bohater.



sobota, 3 grudnia 2016

Ciepły lód

Nie czytałam w rękawiczkach. Bardziej wiało chłodem od nieszczelnego okna niż od powieści Pawła Kornewa. Brakuje mi w niej dobrze zbudowanego klimatu, jakiegoś namacalnego, przeczytalnego znaku, że autor potrafi umiejętnie opisać wymyślony przez siebie świat.



wtorek, 12 lipca 2016

„Dzikie karty” ujarzmione

Czwarte podejście. W końcu musi wyklarować się w mojej głowie jednoznaczna opinia o tej antologii. Po wzlotach i upadkach poprzednich tomów miałam nadzieję, że w końcu wylądują na stałym lądzie przyzwoitej literatury. No i wylądowali… Gdzie?



piątek, 26 lutego 2016

Szalejący dżokerzy

Trzecia już część antologii science fiction pod redakcją George’a R.R. Martina, to dla mnie jednocześnie najlepszy i najgorszy spośród tomów, które jak dotąd wydano w Polsce. Formą przerasta swoich poprzedników, ale treść… Chociaż fabuła jest ciekawa, to wykonanie mnie zawiodło.



środa, 27 stycznia 2016

Druga szansa

Po pierwszym spotkaniu z Dzikimi kartami miałam raczej negatywne odczucia – okazały się dla mnie zbyt dzikie. Zupełnie nieokrzesane przez Martina, którego ogromne nazwisko na okładce wydawało mi się jedynie wabikiem dla fanów Pieśni lodu i ognia. Skusiłam się jednak na kolejną odsłonę antologii i (prawie) wcale nie żałuję.



środa, 6 stycznia 2016

Obłędny rycerz

To był prawdziwy Psychoskok w krainę średniowiecza. Nazwa wydawnictwa okazała się niezwykle adekwatna do lektury. Janek herbu pół krowy zabiera czytelników w szalony świat średniowiecza, ale nie tego historycznego, a tego, jakie ukształtowało się w naszych głowach na skutek filmów, seriali i gier z gatunku fantasy.



wtorek, 16 czerwca 2015

Książkowe deja vu

Czego można się spodziewać po tytule reklamowanym jako idealna pozycja czytelnicza dla fanów Igrzysk śmierci? Czy to będzie ciekawy pomysł ubrany w wartką akcję? A może raczej odgrzany kotlet, przyrządzony dokładnie według tego samego przepisu? Mielony, który bierzemy dziś na talerz to Starter, a szefem kuchni jest Lissa Price.



niedziela, 7 czerwca 2015

Ludzkie roboty

Kosmos jest bajeczny. Był już długo przed tym, jak w głowie Lema zrodził się pomysł umieszczenia tam blaszanych stworków. Ale to dopiero z nimi galaktyki nabierają wyrazu, zaczynają mienić się absurdem i poczuciem humoru, odbijają blask ludzkiej głupoty i naiwności. Mimo że lemowskie roboty są o lata świetlne stąd, to tak naprawdę wcale się od nas nie różnią.



czwartek, 4 czerwca 2015

Podobny do wszystkich i... do nikogo

Kiedy już znudzą się wam elfy, hobbity, trolle, orkowie i inne dziwne stwory, sięgnijcie po Xameleona. Naprawdę warto. Nie powinien was zanudzić, raz po raz zaskoczy, a na pewno rozśmieszy swoimi przygodami. Ale czy aż taki EuGeniusz z jego ojca stworzyciela to ja nie wiem...



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Jak historia stała się fantastyczna

Dziękuję moim nauczycielom historii, że ze szkoły nie pamiętam nic a nic o królu Przemyśle II. To dzięki wam zaskoczyły mnie ostatnie rozdziały. Dziękuję, że nie zaszczepiliście we mnie ciekawości i chęci odkrywania tajemnic miejsca, w którym żyję. To Dzięki wam dopiero Korona śniegu i krwi pokazała mi, że polskie wieki średnie są magiczne.



środa, 1 kwietnia 2015

Rapsodii pamięci żałobny rapsod

Niektóre książki wyjątkowo mocno zachodzą nam za skórę. Mamy do nich sympatię, bo trafiły w nasze ręce w jakimś konkretnym momencie naszego życia, identyfikujemy się z głównym bohaterem lub to od nich zaczęliśmy połykanie literackich tytułów jeden za drugim. I czasem do takich tytułów wracamy po latach lub sięgamy po ich kontynuacje. A nie zawsze warto.



piątek, 27 lutego 2015

Zbyt dzikie karty

Dałam się uwieść opisowi zapewniającemu o nagłych zwrotach akcji, interakcjach i złożoności wątków rodem z Pieśni Lodu i Ognia. Lecz jak to często bywa, za piękną okładką i miłymi słówkami kryje się takie sobie coś tam. Głupia ja. Niczym dziecko w gęstej marketingowej mgle.