czwartek, 16 marca 2017

Gra kłamstw

Jak bardzo ufacie swoim bliskim? Jesteście z nimi bezgranicznie szczerzy? I czy oni mówią wam całą prawdę i tylko prawdę? A może chcielibyście to sprawdzić? Jeśli macie takie rozterki to koniecznie obejrzyjcie tę słodko-gorzką komedię.


Na pozór niewinne spotkanie grupy znajomych i rzucona pół żartem, pół serio propozycja gry – wyzwania na szczerość, mogą odmienić życia bohaterów filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Pośród niemalże sielankowej uczty i suto zastawionego stołu, w ciepłej domowej atmosferze na jaw wychodzą głęboko skrywane kłamstwa biesiadników.

Zanim jednak brutalne prawdy zaczną sypać się jak z rękawa, czy może raczej telefonów, częstowani jesteśmy całkiem hojnie humorem. Podobnie jak to w życiu bywa, gdy spotykamy się z przyjaciółmi: żarty, docinki i śmieszne anegdotki – wszystko to przedstawione zostało w filmie niezwykle naturalnie i swobodnie, tak, że niemal możemy poczuć, jakbyśmy wraz z bohaterami objadali się gnocchi. Ale czy położylibyśmy swój smartfon na stole, wiedząc, że każdą wiadomością, mailem i rozmową telefoniczną musimy podzielić się z towarzyszami?

Obiecuję, że będę dyskretna i nie wyjawię Wam tajemnic bohaterów, ale mam nadzieję, że ciekawość stanie się dla was pierwszym stopniem do kina. Podobno podczas seansu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie w kinie Pałacowym w Poznaniu doszło do oświadczyn. Ciekawa jestem czy może pan zamiast pierścionka ofiarował wybrance swój telefon komórkowy i hasła do portali internetowych.


To naprawdę miłe towarzystwo – przynajmniej na początku. Każda z postaci wydawała mi się przeogromnie sympatyczna i myślę, że należą się brawa aktorom, którzy wykreowali bohaterów w Dobrze się kłamie…, szczególnie zaś naszej pięknej polskiej Kasi Smutniak. Kiedy jednak powoli wychodzą na jaw sekrety, zaczynamy dostrzegać jaką obłudą podszyte były wszystkie uśmiechy i uprzejmości i jak bardzo pozornie „miłe” jest to towarzystwo. Można się tutaj dopatrywać poczynionej przez Paolo Genoveese analizy współczesnych relacji międzyludzkich, opartych na egoizmie i zaspokajaniu własnych potrzeb, w czym pomocne okazują się portale społecznościowe, wszelkiego typu komunikatory oraz Internet z całym swoim dobrodziejstwem.

Jakby mimochodem zahaczane są także tematy, które można przypisać do grona kontrowersyjnych czy poważnych. Kiedy się pojawiają, nie trudno dostrzec, że bohaterowie mają często całkiem odmienne przekonania i pogłębienie o nich dyskusji mogłoby poprowadzić do niemalże podobnych ekscesów, co ukrywane kłamstwa.


Zakończenie może w pierwszej chwili nieco skołować widza, ale to właśnie dzięki temu sprytnemu zabiegowi poczujemy dobitniej sens historii. Kontrastowe zestawienie ostatnich kadrów filmu działa jak katharsis (choć nie dla bohaterów). Nie przynosi gotowych rozwiązań i wniosków, lecz zostawia odbiorcom przestrzeń do własnych rozważań. Ktoś może wyjdzie z seansu z poczuciem winy i palącą chęcią wyjawienia skrywanej prawdy, a ktoś inny upewni się, że dalsze pogrążanie się w kłamstwie to jedyne słuszne wyjście. Reżyser nie miał zamiaru nas moralizować, a jedynie dać pretekst do etycznych przemyśleń.

Jedyne, do czego chciałabym się przyczepić to polski tytuł filmu. Trochę długawy, przez co na początku ciągle się myliłam, nazywając owo towarzystwo dobrym, zamiast miłym. Goggle Tłumacz podpowiada mi, że włoski tytuł to coś na kształt ‘zupełnie obcych’ czy ‘doskonale nieznanych’, więc może trzeba było pójść w coś bardziej: ‘dobrzy nieznajomi’? A może przyznać rację tłumaczowi i pogodzić się z faktem, że ‘dobrzy nieznajomi’ wybrzmiewaliby z filmowych afiszy zbyt pretensjonalnie?

Ale to przecież nie tytuł jest najważniejszy. Raczej nikt się nie obrazi, jeżeli powiecie, że byliście na takim fajnym filmie gdzie dużo jedli i kłamali.


Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie
Paolo Genoveese


0 komentarze :

Prześlij komentarz

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się tą wiadomością z innymi.
Polub, udostępnij, napisz komentarz, podaj dalej!