środa, 22 kwietnia 2015

Bydgoska „Utopia”

Kiedy po raz enty naciskałam przycisk ponownego odtwarzania, z żalem pomyślałam, że nigdy nie będzie mi dane usłyszeć tego na żywo. Na szczęście bardzo się pomyliłam. Piękno takich projektów polega właśnie na zderzeniu dwóch różnych światów, które w środowisku naturalnym nie występują wspólnie na scenie. Musi się znaleźć człowiek kochający te dwa światy, człowiek umiejący je ujarzmić, człowiek nazywający się Marcin Pawłowski.



Utopia jest ewenementem sama w sobie. Połączenie tak wielu nazwisk rapowej sceny, pięknych kobiecych głosów, instrumentów tworzących niezwykły podkład dla niezwykłych tekstów. Pianino, gitary, akordeon, perkusja, wiolonczela, kontrabas, altówka, trąbka... Wszystko, czego nie uświadczycie na tradycyjnych rapowych koncertach. Wszystko, czego brakuje mi w takich koncertach — żywej muzyki.

I chociaż było jej pod dostatkiem w trakcie kilkugodzinnego koncertu, to jednak oczekiwałam więcej instrumentalnych partii utworów lub nawet całych kawałków nieskalanych wokalami. Choć moje nogi błagały o litość i odrobinę odpoczynku od stania pod sceną, to jednak chciałabym stać tam jeszcze dłużej by usłyszeć jeszcze więcej. Tak już bywa z dobrymi koncertami — nie chcesz, by kiedykolwiek się kończyły. Tym bardziej że w trakcie trwania występ zdawał się nabierać rozpędu, zupełnie jak śnieżna kula, im dłużej trwał, tym bym wspanialszy.

Cudowne było wszystko to, co niespodziewane, to czego nie było na płycie, a pojawiło się na scenie. Karmelove Marceliny bez irytującego mruczando Roguckiego w refrenie, Nigdy więcej VNM'a, Buka i Rahim w Danse Macabre oraz Paluch Bez strachu. Jedno z największych zaskoczeń: Kękę - Wyjebane. Myśleliśmy, że pierwszy raz dane będzie nam usłyszeć to dopiero 24. w Poznaniu. I najpiękniejsze na koniec, Zeus - Świt. Ten człowiek ma wypisaną na twarzy dokładnie każdą emocję, o której rapuje.


Po cichu liczyłam na to, że w którymś momencie na scenę wyskoczy także mój uwielbiony Bisz. Bo to przecież w Bydgoszczy, bo przecież bardzo piękne rzeczy powstały z jego współpracy z Pawbeats'em. Marzyło mi się usłyszeć Indygo, którego zabrakło na ostatnim koncercie B.O.K. w Eskulapie. Oszalałabym ze szczęścia, słysząc ten kawałek na żywo. I to jeszcze w takim wykonaniu. Do tego Banicja, to pianino, i już w ogóle można by umierać szczęśliwym.

Bo to przecież w Bydgoszczy. A miasto wybrano na celebrację płyty Utopia zupełnie nieprzypadkowo. Tutaj urodził się Pawbeats, tu uchwycono mnóstwo scen do teledysków promujących krążek, także w Towarzyska Kafe, która zapełniła się po sufit podczas oficjalnego After Party. Patriotyzm lokalny pełną parą. Za taką właśnie postawę nagrodzono Marcina Pawłowskiego statuetką Bydgoszczanina Roku 2014. I nie było to jedyne odznaczenie wręczone tego wieczoru. Muzyk odebrał za swój debiutancki album złotą płytę.

„Mam w ręku złotą płytę dzięki wam. Gdyby nie to, że słuchacie mojej muzyki, kupujecie płyty, ten krążek byłby wart tyle, co frisbee.”

Chociaż już zaczynało irytować „Zróbcie hałas dla Pawbeats'a”, wykrzykiwane przez niemal każdego artystę pojawiającego się na scenie, to jednak ogromny hałas i szacunek bezapelacyjnie się należy. Facet rok starszy ode mnie, a takie umiejętności, taki talent, pasja, determinacja, tyle genialnych projektów muzycznych. Ale chyba najbardziej ujmuje jego skromność, szczerość i naturalność. No po prostu nie można go nie lubić.

Dla tych, których nie było na miejscu, Step Records ma bardzo dobre wiadomości. M.L. Filmz zarejestrowało w całości koncert w bydgoskiej Artego Arenie, dzięki czemu już niedługo na kanale YouTube wytwórni można będzie obejrzeć ten jedyny w swoim rodzaju spektakl.


Pawbeats - Utopia
Live Band + Kwartet smyczkowy NOVA
17.04.2015
Artego Arena
Bydgoszcz


1 komentarz :

  1. cześć nie wiem kim jesteś i czy jesteś milionerem że masz styczność z wszystkimi koncertami ale nie masz pojęcia o czym piszesz ale to jest właśnie potęga internetu.....

    OdpowiedzUsuń

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się tą wiadomością z innymi.
Polub, udostępnij, napisz komentarz, podaj dalej!